Nowe Futra w Eterze! – Zawyj razem z nami.

Cześć! Z tej strony SN5WLF oraz SN5COY.

Jesteśmy świeżo upieczonymi radioamatorami oraz członkami jedynego w Polsce klubu krótkofalarskiego od futrzaków dla futrzaków. Chcemy podzielić się z wami naszymi dotychczasowymi doświadczeniami, jak to się w tej społeczności żyje oraz przede wszystkim jak tu się dostać bez nadmiernego bólu głowy (tudzież innej części). Opowiemy wam o egzaminie, podrzucimy kilka porad i podzielimy się swoimi indywidualnymi wrażeniami od początku przygody do teraz.

CQ CQ SN5WLF tutaj!

Chciałem zacząć od tego, iż moją przygodę czy też zainteresowaniem komunikacją radiową zacząłem od radia CB mojego ojca, który, od kiedy pamiętam, miał te radia w swoich samochodach (najpierw była to Skoda teraz jest go VW Sharan). Zawsze było to radio gdzieś tam słychać, w trasie na wakacje czy tak po prostu jeżdżąc po mieście.  Niestety wszyscy wiemy jaka była i jest kultura na radio CB, więc średnio mieliśmy z ojcem ochotę działać aktywnie na 19 kanale. Później w ramach zabawy jeszcze za szczyla, kupiłem sobie zestaw dwóch krótkofalówek PMR ośmiokanałowych. Nic więcej z nimi nie robiłem, leżały i się kurzyły aż do niedawna. Wpadłem na myśl, iż można byłoby kupić sobie podstawowego Baofenga, ale przede wszystkim zdać egzamin, o którym wiedziałem tylko tyle że istnieje. Po co? Pierwsze co mi przyszło na myśl to czysta komunikacja zapasowa. „W razie, gdyby”. Pociągnął mnie również fakt rozmów za granicą kraju, gdzie możemy robić to jako radioamatorzy za kompletne free, nie korzystając z Internetu w roamingu tylko na falach UKF i VHF. Jaki ja byłem głupi, myśląc tylko o tak wąskim zastosowaniu!

Rozpocząłem swoją przygodę z nauką do egzaminu, chyba jak każdy, od wprowadzenia na YouTube i prześledzeniem Internetu za jakimikolwiek wskazówkami. Trafiłem najpierw na serię filmów, które wprowadzają do całego hobby, jakim jest radioamatorstwo (kiedyś krótkofalarstwo a dzisiaj operowanie radiem w służbie radio amatorskiej). W trakcie słuchania teorii stwierdziłem, iż trzeba znaleźć jakiś klub w okolicy/kogoś, kto by pomógł, pokazał, jak to wygląda namacalnie. Osobiście jestem wzrokowcem i uczę się poprzez doświadczenie. Wylądowałem tutaj, w SP0FUR i znalazłem pomoc u SQ5FOX, który od razu zagarnął mnie do praskiego klubu w Warszawie SP5POT. Na spotkaniu pokazał mi co i jak, różnice pomiędzy różnymi rodzajami radia oraz odpowiedział razem z innymi na każde moje nawet najgłupsze pytanie. Uwaga! Nie ma głupich pytań! Po czym wróciłem do domu z wiedzą i zapałem. Zacząłem „klepać” próbne egzaminy z dwóch baz pytań na stronie „radio w plecaku” i innych podobnych.

Po prawie 2 miesiącach nauki teorii oraz nasłuchu radia na własną rękę poszedłem na egzamin i zdałem go za pierwszym razem. Gdyby nie SP0FUR i jego wspaniali członkowie, wątpię, żeby było to możliwe. Każde pytanie było wyjaśnione nie tylko na forum, ale także prywatnie.

Co dalej ze mną? Tak jak pisałem to już wcześniej, jest to dopiero początek mojej przygody i podróży z tym hobby. Udało mi się zakupić radio KF, samemu wykonać zestaw antenowy i to znowu wszystko dzięki SQ5FOX oraz ogółem SP0FUR! Moim najbliższym celem jest uczestniczenie w programach takich jak Parks On The Air czy też Bunkers On the Air, ale o nich może kiedy indziej. Tak czy inaczej, naprawdę hobby warte polecenia, rozwijające oraz uzupełniające wiedzę nawet w kwestii samego działu, jakim jest IT (z zawodu jestem teleinformatykiem) czy też dla własnego rozwoju.

73! I mam nadzieję, że usłyszymy się niebawem w eterze! Awooo!

QRA SN5COY

Pierwszą styczność z radiem miałem podobnie jak mój kolega poprzez radio CB w aucie ojca. W dużej mierze służyło ono słuchaniu komunikatów o miśkach (nie wiedziałem, że mamy niedźwiedzie w Warszawie). Dał mi raz gruszkę, żebym zobaczył jak to się z innymi mobilkami gada. Długo sobie nie porozmawiałem, szybko wyproszono 6-letniego “dzieciucha” z fal CB. Niezbyt interesowałem się kwestią radia po tym, aż do momentu zagrania w grę Fallout: New Vegas na XBOX-ie jakoś w szóstej klasie. Krótko mówiąc, zakochałem się w samej grze od pierwszego wejrzenia. Co to ma wspólnego z radiem? W grze jedna z frakcji po uzyskaniu z nią dobrych relacji wręcza nam radiotelefon pozwalający przyzwać posiłki, by pomóc nam w walce. Bardzo spodobała mi się ta mechanika, chciałem mieć radio tylko po to, by udawać, że również wzywam żołnierzy do pomocy w boju. Nie mogłem jednak tego spełnić, nikt mi nie chciał sprawić radiotelefonu. Przyszły później inne priorytety: przeprowadzka, gimnazjum, a później liceum i to odeszło gdzieś daleko w tło.

Do tematu wróciłem dopiero stosunkowo niedawno, bo w końcówce ubiegłego roku. Nie pamiętam do końca, z czego to wynikło, czy była to kwestia chęci usprawnienia komunikacji na wypadach do lasu i wycieczkach rowerowych, czy może było to związane z ASG. W każdym razie sprawiłem sobie Baofenga UV-5R HT 8W (te 8 watów raczej naciągane) z Allegro i przeszedłem na okazjonalny nasłuch. W sumie od mojego przedmówcy i dobrego towarzysza dowiedziałem się o egzaminie i to za jego sprawą w ogóle ruszyłem moje cztery litery do zaliczenia tego. On również wyciągnął mnie na spotkanie z członkami SP0POT i SP0FUR w siedzibie klubu na Warszawskiej Pradze.

Przyznam się, nie uczyłem się jakoś szczególnie sumiennie, robiłem sobie online egzaminy próbne może raz, dwa razy dziennie, jeśli pamiętałem. Jak miałem chęci, wkuwałem również kody Q, pisałem je sobie na kartce wraz z ich znaczeniem, a następnie z głowy wypisywałem co zapamiętałem na drugiej stronie kartki i tak to szło. Podobnie robiłem z alfabetem ITU. W sumie do nauki podszedłem jakoś dwa tygodnie przed egzaminem i mimo niedbałej nauce udało się za pierwszym razem. Z drugiej strony u nas w Warszawie zdanie jest przyjemne i powiedziałbym, że to czysta formalność, jeśli tylko nie wylosuje nam dziwnych pytań w części pisemnej. Sporo z tego idzie zrobić na logikę, z czego najłatwiej jest z działem BHP. Także, jeśli planujecie zdawać u nas w Warszawie w samym UKE, osobiście zalecam wkuwać alfabet ITU, najważniejsze kody Q i tłuc egzaminy online, bo dosłownie tyle wystarczy. Co ważne, jeśli wiek wam zezwala róbcie kategorię pierwszą, pytania praktycznie te same, co w trzeciej, a uprawnienia o wiele większe.

Warto ten egzamin zdać nie tylko z powodu uzyskania pozwolenia na legalną komunikację na pasmach radioamatorskich, ale też dlatego, że jest to po prostu praktyczne. Przez radio pogadamy w terenie, czy też jak jeden znajomy na zakupach. Poza tym w przypadku jakiegoś kataklizmu inna łączność może okazać się niemożliwa i wówczas radiotelefon i umiejętność korzystania z niego mogą uratować nam życie. Rozwija to również nasze życie społeczne. Otwiera nam to okno na cały świat i pozwala poznać ludzi, z którymi w inny sposób nie złapalibyśmy kontaktu.

Po zdanym egzaminie od razu wysłałem wniosek o wydanie pozwolenia radioamatorskiego przez e-Doręczenia i po tygodniu już miałem znak. Pierwszą łączność zrobiłem na przemienniku SR5W z SQ5FOX-em, jako że podstawowa antena Baofenga szału nie robi i na direct nie dało rady. Aktualnie korzystam z SRH-771 od Diamonda i powiem szczerze, nawet z radia za lekko powyżej 60 zł robi niezły sprzęt. W planach mam zmienić swojego ręczniaka na TYT-a TH-UV99 PRO. W KF-y bawię się, jak kumpel użyczy sprzętu, bo jest to jednak spory wydatek.

Podsumowując, kuć, kuć i jeszcze raz kuć, nie bać się egzaminatora, a prawdziwa nauka i tak przyjdzie dopiero przy gadaniu z innymi radioamatorami. Warto również pójść przynajmniej raz na spotkanie lokalnego klubu i dowiedzieć się co i jak. Jest to hobby wciągające zarówno dla laików, którzy chcą sobie po prostu pogadać raz na jakiś czas jak ja, jak i również majsterkowiczów.

Do usłyszenia w eterze 73 i 88, trzymajcie się tam i powodzenia!

Jeszcze raz, 73! Od Nas i Klubu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *