CQ POTA CQ POTA DE SN5WLF
W tym artykule chciałbym poruszyć bardzo mi bliski już temat programu międzynarodowego „Parks On The Air” – „Parki w Eterze”. Jest to świetna alternatywa dla osób, które nie mogą mieć, z wielu powodów, dostępu do stacjonarnego radioshacka w swoim QTH (miejscu zamieszkania), ale nie tylko. Jest to również dobra opcja do udoskonalania swoich umiejętności radiowych, przygotowawczych oraz nauki wielu innych umiejętności związanych z tym hobby jak przykładowo wiązanie węzłów. Jest to też forma spędzenia czasu na świeżym powietrzu i propagacji naszego hobby wśród innych.

Zacznę od swojej sytuacji i dlaczego akurat POTA jest dla mnie najlepszym rozwiązaniem. Z wielu powodów nie mam możliwości zbudowania domowej stacji radiowej (radioshacka), razem z zestawem anten w swoim bloku. Wiązałoby się to z dużymi kosztami montażu oraz dogadywaniem się z administracją budynku, która nie jest przychylna do montażu czegokolwiek na dachu sześciopiętrowego budynku.
W lesie bądź też parku? Nie ma problemu. Wystarczy, żeby nasza „infrastruktura” nie była instalacją stałą oraz nie łamać regulaminu parku. Przykładowo, Park Łazienkowski w Warszawie zabrania jasno montażu hamaków i innych urządzeń do drzew. Dodatkowo ważne jest kierować się zasadą „Leave No Trace”. Tak, aby nie zostawić większych śladów po sobie.

Znając już swój własny powód, po co i dlaczego chcemy uczestniczyć w programie. Przydałoby się przygotować jakiś zestaw radiowy do tego przedsięwzięcia. Najprościej jest również rozkminić to na własną rękę, co nam najbardziej pasuje. POTA dla każdej osoby może wyglądać zupełnie inaczej, tak samo, jak nasz sprzęt. Znam osoby, które chodzą na aktywację parku z dużymi radiami bazowymi, ze średnimi radiami, a także z samoróbkami.
Wszystko zależy tylko i wyłącznie od tego, w jaki sposób będziemy się dobrze bawić w danym parku. Mój osobisty zestaw wygląda następująco:
- Xiegu G90
- Akumulator LiFePo4 12Ah
- Antena typu End Fed z promiennikiem 42m
- Dodatkowo akcesoria do montażu anten jak dwie linki arborystyczne po 30m, rzutka 250g i z 5m linki typu Paracord 550.
Paracord przydaje się jako zapas lub na improwizację w razie czego. Taki setup pozwala mi się rozstawić w polskich warunkach leśnych parków, gdzie do ustawienia anteny potrzebuje przynajmniej jednego wyższego drzewka a z drugiej strony, chociaż ławkę lub drugie drzewko.

Mając już zestaw, wypadałoby w ogóle w programie zacząć uczestniczyć, zbierać logi a z nich wynikające nagrody w postaci dyplomów. Na samym początku wypada się zarejestrować na stronie https://pota.app/. Będziemy tam umieszczać swoje logi z aktywacji. Warto również zaznajomić się z zasadami całej tej akcji które można znaleźć tutaj: https://docs.pota.app/docs/rules.html. Jest tam dość jasno wyjaśniona strona techniczna zarówno od strony łowcy – huntera, jak i strony aktywatora – Activator. Obydwie te role są bardzo ważne w całym programie. Łowcy zajmują się „polowaniem” na stacje aktywujące, a aktywatorzy zajmują się, jak sama nazwa wskazuje, aktywowaniem parków. Z najważniejszych zasad to:
- Cały zestaw razem z radiem i systemem antenowym muszą znajdować się na terenie parku razem z operatorem.
- Teren parku musi być terenem publicznym i nie możemy pracować z altanki działkowej bo nasza działka ROD jest na terenie POTA. Tak samo mamy domek czy ośrodek wypoczynkowy i nadajemy sobie z tarasu/balkonu. Nie, to nadal wbrew POTA. Musi to być teren ogólnodostępny!
- Aby aktywować park potrzeba przynajmniej 10 łączności. Jednak mimo, że udało nam się zrobić ich mniej i i tak wrzućmy log.
- Łączności P2P – Park to Park – Park z Parkiem są najlepiej „punktowane”, wtedy my jesteśmy jednocześnie aktywatorem i łowcą. Ktoś nabił sobie nasz park, a my jego.

Aby wybrać sobie park, są na to dwa dość efektywne sposoby.
Pierwszy z nich to sprawdzenie zakładki „Map” – Mapa na stronie programu POTA. Niestety strona POTA to tylko lista parków bez ich granic. Granice parku możemy sprawdzić w Geoserwisie GDOŚ (Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska) https://geoserwis.gdos.gov.pl/.
Drugim sposobem jest strona z wypisanymi wszystkimi parkami w Polsce i w przyszłości nie tylko https://hammap.io/. Strona wymaga utworzenia konta. Mając konto możemy spróbować też aktualną testową wersję ten strony dostępną na https://test.hammap.io/. Gdzie autor testuje tam nowe funkcjonalności. Autorem tej strony jest Marcin SP5ORI.
Tak, parki mogą mieć więcej niż jedną referencje. Moim rekordzistą w łączności P2P był krótkofalowiec z Niemiec, który przekazał mi 6 referencji za jedną łącznością.

Znając już zasady oraz mając wybrany park, należy się do niego po prostu udać. Trzeba wybrać dogodne miejsce, tak aby antena mogła się zmieścić i była możliwie łatwa do rozstawienia. W dużej mierze jest to kwestia czasu oraz zdobytego doświadczenia. Najważniejsze jednak, aby nie przejmować się tym, że nasz zestaw nie jest idealny lub że jego rozłożenie zajmuje dużo czasu. Z kolejnymi aktywacjami będzie to coraz prostsze, a z czasem intuicyjnie będziemy w stanie ocenić, gdzie i w jaki sposób najlepiej się rozstawić.
Należy szczególnie pamiętać o bezpieczeństwie. Nie wolno pozostawiać anten zawieszonych nisko, ponieważ na ich końcach może pojawiać się bardzo wysokie napięcie. Istnieje również ryzyko, że ktoś potknie się o antenę lub przewody/feedery. Bezpieczeństwo zawsze powinno mieć pierwszeństwo przed aktywacją. Nie należy także prowadzić aktywacji w czasie burzy. Nawet jeśli znajduje się ona w pewnej odległości, w antenie mogą już indukować się wysokie napięcia.

Jak wygląda moje przygotowanie do pracy w terenie? Zaczynam od znalezienia odpowiedniego, dość wysokiego drzewa. Zabieram ze sobą pierwszą linkę, karabińczyk oraz promiennik. Do promiennika przypinam karabińczyk, a z drugiej strony wiążę linkę węzłem typu bowline, czyli węzłem ratowniczym. Nie rozwiązuje się on nawet przy śliskiej i cienkiej lince, a jednocześnie można go dość łatwo rozwiązać po zakończeniu pracy. Kilka razy uratował mi już rzutkę przed utratą.
Odwijam około 30 metrów linki ze szpuli. Wiem, że nie jest to rozwiązanie idealne, ale daje dużą elastyczność przy rozstawianiu anteny. Gdy linka jest już rozwinięta i ułożona tak, żeby się nie plątała, ponownie używając tego samego węzła i przywiązuję nim rzutkę. Ustawiam się w pewnej odległości od drzewa i staram się zarzucić rzutkę jak najwyżej i możliwie daleko, tak aby przeleciała przez gałęzie z odpowiednią siłą. Dzięki temu jest mniejsze ryzyko, że się zawiesi.

Następnie przeciągam promiennik na czubek drzewa. Po drugiej stronie wykonuję podobną czynność, tym razem wciągając unun wraz z przeciwwagą. Przeciwwagę mocuję do linki węzłem alpinistycznym, który można zawiązać bez użycia końcówki linki. Węzeł ten nie zaciska się samoczynnie i można go łatwo rozwiązać po zakończeniu pracy.
Podciągając unun wysoko, trzeba pamiętać o podłączeniu kabla koncentrycznego do radia. To wydaje się oczywiste, ale zdarzyło mi się już wciągnąć całą antenę bez kabla i potem wszystko trzeba było opuszczać i poprawiać.
Jaka rzutka do rzucania? Ważne, aby była śliska i nie za ciężka. Rzutki Tree-Up 260g są idealne. Rzutki po 400-500g są już za ciężkie.
W trakcie pracy można spotkać osoby postronne, dlatego warto zadbać o ich bezpieczeństwo. Nic nie powinno leżeć luzem ani stwarzać ryzyka spadnięcia na czyjąś głowę. Warto też rozważyć członkostwo w PZK – Polskim Związku Krótkofalowców. Bo członkostwo w tej organizacji daje nam ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej OC z racji wypadków przy naszym hobby.

Mimo że ten artykuł jest już dość długi, w terenie wygląda to zupełnie inaczej. Całość można przygotować stosunkowo szybko. Po rozstawieniu zestawu można przejść do pracy na radiu, co jest najprzyjemniejszą częścią całej aktywności. Na tym etapie warto sprawdzić SWR oraz upewnić się, że wszystko działa zgodnie z oczekiwaniami i naszą znajomością sprzętu.
Każdy ma swój własny styl pracy, dlatego nie ma potrzeby szczegółowo opisywać jednego sposobu działania. Najważniejsze jest to, aby czerpać z tego przyjemność. W terenie wiele osób po raz pierwszy spotyka się także z bardzo niskim poziomem szumów. Dzięki temu, pracując emisją foniczną, można usłyszeć nawet słabe stacje.
Warto zapamiętać podstawowe komendy głosowe, takie jak „Park to Park”, które sygnalizują chęć wymiany referencji z innym operatorem. Przy wywołaniu ogólnym dobrze jest dodać „POTA” lub „Parks On The Air” przed swoim znakiem wywoławczym lub po nim. To w zasadzie wszystko, jeśli chodzi o samą aktywację.

POTA to także świetna okazja, aby zainteresować inne osoby naszym hobby. Warto zachęcać innych do poznania radia i tego, co się za nim kryje. Od tego w pewnym stopniu zależy przyszłość tego zainteresowania. Dla wielu radioamatorów POTA jest dobrą formą ćwiczeń związanych z łącznością kryzysową oraz okazją do lepszego poznania własnego sprzętu. Trzeba jednak pamiętać, że wciąż jest to przede wszystkim forma rozrywki i hobby, która przy okazji rozwija umiejętności, nie tylko radiowe, ale również terenowe czy nawet poprawia nasze zdrowie fizyczne wędrówką przez las.
Program POTA daje też możliwość odwiedzania miejsc, w których wcześniej się nie było. Radio może być wtedy naturalnym dodatkiem do biwakowania i dobrze łączy się na przykład z programem „Zanocuj w lesie”. Obecnie przygotowuję zestaw rowerowy na sezon 2026 i planuję zabierać radio ze sobą w większość takich wypraw.
Podsumowując, program Parks On The Air dla każdego może oznaczać coś innego. Każdy znajdzie w nim to, co najbardziej mu odpowiada, a przy okazji może rozwijać swoje umiejętności i uczyć się nowych rzeczy. Istnieje wiele podobnych programów, jednak POTA wyróżnia się tym, że jest bardzo przystępna dla uczestników, a sam system referencji jest prosty w obsłudze.

Mam nadzieje że udało mi się Was przekonać do radia w terenie. Do usłyszenia i liczę na wsze P2P! 73 i 44! SN5WLF! AWOOO! :3